• Wpisów:53
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:334 dni temu
  • Licznik odwiedzin:5 659 / 439 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Do końca spierdolonego (wybaczcie) roku 2k16 zostało (UWAGA) 13 dni. Tylko albo AŻ tyle.
Na ten rok można tylko narzekać :)

Zaczął się legitnie od zawodu "miłosnego" i chęci zdechnięcia.
Później straciłam wszystkich przyjaciół (oprócz jednej internetowej przyjaciółki).
Wakacje spędziłam w kompletnej samotności zajebiście nie ma co + miałam operację
Później przycisnęła mnie do ziemi depresja i ściągnęła na samo dno.

Jedyne plusiki to te, że poznałam trójkę wartościowych ludzi (głównie przez tumblra).
No... i to tyle :)

 

 
Wykupiłam na cały miesiąc premium i mogę spokojnie oglądać Supernatural i Under the dome <3 ♥ Dziś opykałam cały 3 sezon SPN i w końcu pojawił się Cas :3
Pod Kopuła miałam najpierw przeczytać, ale kiedyś widziałam jeden odciek w telewizji i zapowiada się bardzo ciekawie :D Książka i tak będzie lepsza, ale serial jest niczego sobie :)

Chwilę temu doszedł mnie news, że pod koniec 2017 zaczną pracować nad ekranizacją Przebudzenia S. Kinga na co czekałam :D Bardzo mnie to ucieszyło, bo książka była genialna i mam nadzieję, że film też będzie ekstra :)

Wracając do Nie z tego świata, obejrzeć cały sezon tylko po to by zobaczyć w 4 sezonie Mishę Collins to chyba już obsesja xD


Dwa pierwsze sezony obejrzałam za jednym razem, a później zrobiłam przerwę na Asha vs Martwe Zło. Serial utrzymany w stylu lat 80 i o to chodzi :D Polecam fanom dobrych horrorów :)
 

 
Poprzednim razem udało mi się rozjaśnić włosy farbą do w miarę ludzkiego koloru z rudości.
Dziś będę farbowała drugi raz i mam duże nadzieje, że wyjdzie jeszcze bardziej ludzko xD

 

 
Na pingerze szczerze nie mam chęci pisać, bo posty znikają... Wkurza mnie to, że administratorzy mają gdzieś tą stronę i nie zajmują się problemami.

Codziennie jestem dość często aktywna na Tumblrze. Strona ma własny czat co ułatwia pisanie z innymi i nie ma ciągłego bólu dupy. Mobilna aplikacja ułatwia korzystanie z bloga i jest to milion razy przyjemniejsze.

Tu max miałam 60 obserwujących, a tam 850+ co motywuje do działania. Tutaj będę coraz rzadziej, bo zainteresowanie jest za małe i jest zdecydowanie za mało komentarzy.

Jeśli nikomu nie chce się czytać, to po co się fatygować?

Pinger jest dla mnie przegrany.

inhumandisguise.tumblr.com

http://b3.pinger.pl//6483d3423586e9daadbfad06a2279a36.jpg
 

 
Feniks

Życie daje ci tak bardzo w kość, że masz ochotę się poddać? Że masz już na tyle dość, by porzucić marzenia jak zwykłe śmieci? Żeby odłożyć je do kubła z napisem "nigdy nie spełnione cele, ambicje, pomysly, marzenia?
Masz wrażenie, że nie dasz rady wycisnąć z siebie ani procenta więcej?
Chcesz żyć robiąc to, czego nie lubisz? Co cię denerwuje? To, co sprawia, że jesteś nieszczęśliwy?
Są dwa wyjścia. Popadniesz w depresję, z której ciężko się wyleczyć? Która finalnie doprowadzi cię do rozpaczy i samobójstwa? Lub chcesz jako stary człowiek nienawidzieć siebie, za to, że podjąłeś złe decyzje? Że mogło być jednak lepiej? Chesz tego żałować do końca życia? Jasne, możesz zmienić zawód, życie jeśli tego bardzo chcesz i nie boisz się tego.
Zacznij od początku układać swoje życie krok po kroku. Szkoła nie jest złem. Jest po to by przygotować cię intelektualnie na lepszą przyszłość. Najważniejszą szkołą, jest szkoła średnia. Podejmujesz decyzję o tylko swojej przyszłości. Zaczynasz zastanawiać się, co chcesz robić. Zastanawiasz się jak nie być kimś z zawodu, ale być sobą i robić to co kochasz.
Później planujesz.
Wiesz czego chcesz.
Idziesz w tym kierunku.
Ale musisz o czymś wiedzieć.

O marzenia musisz walczyć zaciekle jak lew. Musisz starać się o nie.
Musisz walczyć o siebie i twoje marzenia, które czekają by je spełnic! Nie możesz pozwolić idei pozostać tylko ideą.Musisz łamać bariery! Coś wydaje się nie możliwe do dokonania? Wszystko jest możliwe!
Musisz uwierzyć w siebie i tylko w siebie. Marzenia mogą przybrać postać fizyczną, ale to ty jesteś odpowiedzialny za zmaterializowanie ich! Dokonaj czegoś, czego nikt nigdy wcześniej nie dokonał. Lub weź przykład z kogoś, kto dokonał wielkiej rzeczy. Niech będzie twoim mentorem, że można! Weź za przykład człowieka, którego historia zmotywuje cię do działania! Że pomimo trudu pracy osiągnął cel!
Bądź też własną motywacją. Dostałeś dobrą ocenę i jesteś z tego dumny? Przyłóż się i dostań kolejną dobrą ocenę! Jeśli dostałeś stopień niższy, niech to cię zmotywuje do pracy, bo nikt tego za ciebie nie zrobi! Pokaż innym, że stać cię na dużo więcej!

Jesteś kowalem swojego losu! To od ciebie zależy jaka będzie twoja przyszłość. Od nikogo więcej to nie zależy.
Znajdź osoby, które są w stanie nakierować cię na dobrą drogę i takie które żyją pasją, robią to co kochają i niech uczą tego samego ciebie!
Bądź panem własnego losu!
Upadłeś? Wstań z podniesionym czołem! Każdy upadek uczy cię pokory do życia i szacunku dla innych. Po każdym upadku, powstań silniejszy!
Jeszcze tysiące razy będziesz się odradzać z popiołów jak feniks!
Nie okazuj słabości, bądź silny i walcz!

Łzy! Krew! Pot! Brud na rękach!

Tylko ciężka praca nauczy cię, co to znaczy żyć. Co to znaczy spełniać marzenia i przełamywać ograniczenia.

Pojawią się sępy nieustannie śledzące twój każdy ruch. Wyolbrzymią każdy drobny błąd.
Będą ci podcinać skrzydła, będą ci kłaść przeszkody pod nogi. Będą czekać na twoją porażkę.
Ale wiesz, co? Wiesz, co zrobisz ty?
NIGDY SIĘ NIE PODDASZ.
Pokażesz im na ile cię stać, że pomimo błędów ty się na nich uczysz. Uczysz się by nie zrobić kolejnego błędu. Pokażesz im, że przy najboleśniejszym upadku podniesiesz się i spojrzysz niedowiarkom w oczy i zapytasz: "Patrzysz się na moje upadki, bo sam się ich boisz? Bo jesteś tchórzem, który boi się zrobić krok dalej? Który boi się zrobić krok nad przepaścią?"

Nie ma nic lepszego niż upaść, zedrzeć kolano, złamać nos, ale podnieść się o własnych siłach i wykrzyczeć: NIE ZŁAMIESZ MNIE. NIKT MNIE NIE POKONA. Odczuj dumę z tego, że wstałeś o własnych siłach i zaczynasz dalszą wędrówkę silniejszy!

Spraw by niedowiarki uklękły przed tobą, spraw by oni padli na kolana i poczuli, co znaczy upaść i się nie poddać.
Spraw by kłaniali się przed tobą i czuj z tego radość, że oni cię nie złamali, ale ty ich!

Mówię ci:

WALCZ DO UTRATY TCHU

UPADŁEŚ? TO WSTAŃ!

BĄDŹ SILNYM, BO NIC NIE PRZYCHODZI ŁATWO

POKAŻ NA CO CIĘ STAĆ!

ŁAM BARIERY, KTÓRE NIKT NIE PRZEŁAMAŁ

ZNAJDŹ MOTYWACJĘ W SOBIE

SIĘGAJ PO POMOC, NAWET KIEDY MASZ ODCZUĆ WSTYD, CZASEM KAŻDY POTRZEBUJE POMOCY

SZUKAJ LUDZI, KTÓRZY POPROWADZĄ CIĘ PRZEZ POLA OGNISTE


NIE PIERWSZY I OSTATNI RAZ LÓD SIĘ ZAŁAMIE I WPADNIESZ DO LODOWATEJ WODY
NIECH TA LODOWATA WODA OCZYŚCI I UMYSŁ I PRZYGOTUJE DO DALSZEJ WALKI

DOKONAJ NIEMOŻLIWEGO, BO POTRAFISZ

BĄDŹ STERNIKIEM SWOJEGO ŻYCIA

WYCIŚNIJ POMIMO TRUDU 101% MOŻLIWOŚCI

TO TWOJE ŻYCIE TWOJA SZANSA TWOJA PRZYSZŁOŚĆ

... i nikogo więcej

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Kilka rzeczy ostatnio mnie maksymalnie dobija i odciąga od marzeń. Mam chwile zwątpienia, czy mój życiowy cel ma sens. Wczoraj stało się coś czego od dawna się obawiałam.
Jedyna przyjaciółka była przy mnie kiedy z braku sił upadłam emocjonalnie. Starała się mnie wesprzeć i mi pomóc. Pomogła mi się podnieść filmem motywującym przez który zaczęłam płakać. Zdałam sobie jeszcze bardziej sprawę z tego że czeka mnie ciężka walka o siebie, szkołę, przyszłość. Nie mogę się tak łatwo poddawać.

 

 
Wzięłam się za siebie i zamiast cały czas leżeć w łóżku i rozpaczać, zaczęłam skupiać się bardziej na szkole i mechanice. Sama ciekawość mnie prowadzi do lepszego poznania nowych technologii i oswojeniem się z nowinkami w świecie motoryzacji.
Zaczęło się od systemu MDS, po Common Rail, aż do ostatniej nowinki czyli systemu 4control, którego działanie mnie bardzo zaciekawiło :) Technologia idzie cały czas do przodu i nie ma co stać w miejscu. Kiedyś przełomem były hybrydy, dziś pracują nad paliwem wodorowym.
Mechanika wcale nie jest łatwa i przysłowiowe "przykręcanie śrubek" jest dla mnie zabawnym określeniem. Łatwo jest powiedzieć, kiedy nie wie się nic na temat mechaniki.

Teraz szlifuję materiał o układzie hamulcowym na piątkowy sprawdzian. Myślę, że pójdzie mi dobrze.Temat nie jest taki trudny. Szczerze mówiąc myślałam, że łatwiejsze będą silniki, ale tak nie jest. To tylko pozory, że "Eeee silniki - to proste". Nic bardziej mylnego ;p W tym roku wyłożyłam się na układach zasilania, ale to się wyklepie :D Mam czas żeby poprawić oceny, bo mniej niż 4 mnie nie zadowala. W zeszłym roku wycisnęłam 5 z zawodowych to i w tym roku dam radę :) Ważne żeby nie załamywać się przez dwóje. To i tak lepiej niż 1. Oj w zeszłym roku na pierwsze półrocze miałam dwa z silników, a później wyciągnęłam na 4. Jeśli się chce to się da radę :)

Jutro jest mój ulubiony dzień tygodnia, czyli nie jakiś tam czwartek tylko dzień praktyk :3 W zeszłym tygodniu mieliśmy wyjazd do stacji kontroli pojazdów, a w tym tygodniu mamy zastępstwo za pracownię diagnostyczną nadwozi i podwozi, więc czeka nas pracownia diagnostyki silników pojazdów samochodowych dwa tygodnie pod rząd, a później wypadnie wigilia klasowa. Dla mnie to baja, bo wolę naprawiać silniki, chociaż ustawianie geometrii kół, wyważanie kół i zmiana opon na montażownicy nie są aż takie złe.W sumie lubić nie lubić, ale pierwszy egzamin zawodowy obejmuje kwalifikację M.18 czyli diagnozowanie i naprawa podzespołów i zespołów pojazdów samochodowych - silników i nadwozi/podwozi. Później zostaje M.12 i do widzenia :D

Zostaje mi zamówienie przez najbliższy czas dwóch niezbędnych książek, które dużo mogą mi pomóc w przygotowaniu do egzaminu.


 

 
Od ponad miesiąca czuję się super ŹLE. Bez przerwy jestem zmęczona, codziennie leci mi krew z nosa, nie mam dosłownie sił na nic, źle śpię, rano kiedy się budzę, to jedyne czego chcę to zostanie już na zawsze w łóżku, w szkole przysypiam, mam problem z koncentracją, bo zawsze zaczynam uciekać myślami gdzie indziej, w szkole dostaję szału przez nauczyciela od matm i mam chęć go zabić za próbę niszczenia mi marzeń :]

Przez stres zaczynam być co raz bardziej agresywna w domu i szkole. No i dla internetowych przyjaciół.
Nie jest dobrze, kiedy już zaczynam odpowiadać z agresją głównie nauczycielowi od matmy.. Co raz łatwiej jest wyprowadzić mnie z równowagi. Powiedziałam, że jestem obecna całkiem normalnie, ale nauczyciel zapytał mnie jeszcze raz, czy jestem i drugi raz wykrzyczałam, że tak, jestem! ze złością taką, że cała klasa się na mnie obejrzała.
Jeśli mnie do reszty wyprowadzi z równowagi to mu współczuję. Nie mam ochoty użerać się z chamstwem.
Biorę jakieś tam tabletki, ale mało pomagają. W krytycznych stanach wcale nie działają, np. kiedy dostaję napadu szału i chcę komuś coś zrobić, lub kiedy chcę sobie coś zrobić.

Drapanie się z nerwów znów wraca. Chciałam w alternatywie użyć gumek recepturek , ale potrafię nimi też sobie zrobić krzywdę i to nie małą.

Kurde jest za zimno na bieganie, ale na pewno do niego wrócę. Pomimo nawet tego, że z moim kolanem jest gorzej niż było. Na wiosnę też wrócę do łucznictwa. Pomoże mi to rozładować stres i ukoi psychiczny ból.


 

 
Za główny temat na rok 2017 obieram temat zapuszczenie włosów to raz, a dwa doprowadzenie ich do naturalnego koloru. Ogólnie są w dobrej kondycji i znoszą lepiej rozjaśnianie niż farbowanie. Po farbowaniu strasznie wypadają; -; Rozjaśniać rozjaśniam je stopniowo z przerwami. Takie rozjaśnianie jest lepsze niż katowanie je przez całe 30 min agresywnym rozjaśniaczem. Generalnie do rozjaśniacza dodaję odrzywki lub olejku i robię tzw sombre. Trzymam rozjaśniacz 10-15 min i wystarczy :)

 

 
Mega jasny blond stonowałam ciemniejszym blondem. Od października do stycznia blond mi się kuźwa znudził :] Zapragnęłam mieć czerwone włosy <3 NIGDY KUŹWA WIĘCEJ. Farba się wypłukała po tygodniu a czerwień została na odrostach <3 Szybko pofarbowałam się na rudy bo spodobały mi się włosy Hurrem xD Niby jednolity kolor a tu FAIL. Po czerwieni została mi czerwona krecha przez odrosty, czego farba nie zdołała zamaskować ;'] Poczekałam. Włosy odrosły 4 cm. Zachciało mi się sombre (TAK sombre). Zostały włosy rudo-blond. A właściwie. Blond-czerwone-rude-blond od nasady! xD

Cóż, człowiek uczy się na bolesnych błędach :s

Mam teraz cholerną nadzieję, że blond farba pomoże rozwikłać ten trójkąt bermudzki. Włosy nie wyglądają źle, ale ja widzę coś,czego inni nie widzą.

Kupiłam farbę Garniera 7.0 Delikatnie opalizujący blond.

Mam nadzieję, że włosy nie wyjdą kuźwa zielone :]


 

 
Moje włosy były krótkie, długie, czarne, białe, niebieskie, rude, zielone i blond.

Był wrzesień 2014*. Po roku farbowania na czarno zdecydowałam się na idealnie białe włosy.

1. Zrobiłam na czarnych włosach rude ombre. - od tego się zaczęło.

2. W listopadzie rozjaśniłam całe włosy do ciemnego rudego.

3. Na wigilię miałam już średnie rude.

4. W lutym miałam żółte włosy XD a spalone były do reszty że rwały się przy myciu i były jak guma XD Pojechałam do fryzjera żeby ścieła mi to gówno z głowy xD Po tej wizycie jedynie umyłam włosy fioletowym szamponem od Joanny. Odzień się stonował i był platynowy rudy.

CAŁE WŁOSY ROZJAŚNIAŁAM DWA RAZY ROZJAŚNIACZEM DO CAŁYCH WŁOSÓW A PÓŹNIEJ ROZJAŚNIACZ W SRAYU OD JOANNY. (polecam ten w sprayu. śmierdzi ale nie niszczy tak włosów)

5. Dalej rozjaśniałam włosy i co miesiąc przycinałam żeby wytępić spaleniznę.

6. Do końca czerwca 2015 miałam platynowy blond.

Ot cała historia z czerni do blondu.

Czego używałam?

* Rozjaśniacz do pasemek od Joanny

* Rozjaśniacz do całych włosów od Joanny

* Rozjaśniacz w sprayu od Joanny

* Szampon tonujący* od Joanny (taki w srebrnym opakowaniu) NIE POLECAM PŁUKANEK BO SĄ DO KITU I ŚMIERDZĄ ATRAMENTEM.

* olejek arganowy

* szampony wzmacniające włosy (od Garniera)

* odżywki dla włosów suchych i zniszczonych (Garnier)

* farby: Joanna Naturia Organic; Palette (rzadziej), używałem jeszcze jednej ale zapomniałam jak się nazywa ;-; W każdym razie Naturia Organic najbardziej mi przypasiła



W każdym razie przy rozjaśnianiu polecam dużo szamponów tonujących kolor żeby nie był tak oczojebny
 

 
Zamierzam przefarbować włosy znowu na blond. Kolor który mam zniechęca mnie do życia... Ten kolor mi na tyle zalazł za skórę, że chcę się go ostatecznie pozbyć.



Inspiracje:



 

 
Uczę się sama niderlandzkiego od około dwóch miesięcy. Nie zawsze mam czas na regularną naukę codziennie, ale staram się uczyć z małymi przerwami. Kiedy się wkręcę potrafię siedzieć nad Memrisem nawet godzinę. Aplikacja jest bardzo fajna i przypomina co 24 godziny o powtórzeniu słówek lub o nauce nowych słówek :) Korzystam też z porad na YouTube, które też dużo pomagają :)

Memrise pomaga w nauce poprawnej pisowni, pomaga budować proste zdania typu: Hoe heet je?, Ik hou van koffie. Koffie is heerlijk. Ben je boos? Kun je me helpen?Mijn voornaam is Veronica. Ik ben Poolse.

Kiedy chwyci się już kilka słów można samemu budować zdania z en np. Ik hou niet van ......... en ............. .

Z języka niderlandzkiego mam w Memrise 5 kursów więc.... :D Póki co kończę taki wprowadzający angielsko-niderlandzki. W języku polskim nie ma kursów z wymową, więc trochę słabo... . Ale dobrze jest się uczyć języków i nie być przysłowiowym osłem zza granicy, którego łatwo robić w ...... wiadomo ;)
 

 
Mental plan:

1) słuchanie holenderskich zespołów np. Kensington, Dotan
2) podejmowanie chociaż prób kontroli nad robieniem sobie z nerwów krzywdy
3) wyciszanie się przed snem (żeby ograniczyć koszmary nocne, które nie dają mi spokoju)
4) medytacja?




Zajęcia:

1) zamierzam wrócić do grania na instrumentach
2) zamierzam czytać więcej
3) zamierzam uczyć się pilniej
4) w cieplejsze dni wrócę do biegania
5) wrócę do pisania opowiadań wattpad.com/ronixkiller
6) mam zamiar blogować więcej i w ciekawszych tematach
7) mam zamiar wpuścić na tumblra więcej swoich zdjęć i zdjęć związanych z naturą http://inhumandisguise.tumblr.com
8) skupienie się na nauce niderlandzkiego

 

 
Po każdym załamaniu jakie miałam (dłuższym i krótszym) zawsze daję radę wstać. Sama daję radę wstać bez niczyjej pomocy. W pewnych momentach znajduję gdzieś motywację do walki o siebie.

Życie jest jedno i nikt nie wie, kiedy się skończy. Trzeba żyć dniem dzisiejszym i zadbać żeby następny był lepszy. Trzeba też pokonać strach i dokonywać niemożliwego. Kiedyś nie do pomyślenia było żeby kobieta była mechanikiem samochodowym. A jednak TO JEST MOŻLIWE! Takim przykładem jestem ja. Pokonałam strach i zdecydowałam się pójść na Technikum Pojazdów Samochodowych i jestem zadowolona z decyzji.

***

Co do walki o siebie, to racja. Jeśli nie mam dla kogo, to chociaż powinnam robić coś dla ciebie.
Takim dbaniem o siebie jest skupienie się na nauce, wykonywanie dla zabicia czasu jakiegoś sportu, czytanie książek, ale i tak, też zadbanie o swój wygląd wewnętrzny i zewnętrzny.

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak do końca wybrnąć ze stanu depresyjnego. To nie jest takie proste kiedy przechodzi się przez załamania na okrągło od 2-3 lat. To jest jak próba wypłynięcia na powierzchnię z przywiązanymi kamieniami do nóg. Próbujesz się wydostać z tego gówna, ale ciągle coś jednak jest nie tak.
Na dzień dzisiejszy jest ... lepiej. Dzięki komuś zaczęłam myśleć bardziej pozytywnie i ten ktoś zmotywował mnie do próby podjęcia ciężkiej walki.

Jak będzie? To tylko zależy ode mnie.


 

 
Film nie ukrywając był według mnie szczery do bólu na temat uzależnień. W pewnych momentach wzruszył mnie i nawet współczułam postaciom. Pomimo, że ktoś inny by powiedział "EEE ĆPUNY CHU* Z NIMI" "DOBRZE IM TAK". Ja tego powiedzieć nie mogę. Film rok młodszy ode mnie, ale wykonany 10/10.

Pokazuje w pełni jak przebiega cały proces uzależnienia, jego skutki i konsekwencje po samo dno tego stanu. Film dobrze przestrzega przed narkotykami i według mnie i sporej części innych ludzi jest sto razy lepszy od gadania, które słyszymy w szkole od nauczycieli. te gadanie to tylko płatek śniegu za którym jest ukryta cała lawina.
Jeśli kiedykolwiek będę miała dzieci, będę kazała obejrzeć im ten film żeby mi nigdy nie sięgnęły po to gówno.

Temat uzależnienia jest co raz większym problemem. A uzależnić można się od wszystkiego. Nie tylko narkotyków, ale i leków, alkoholu, czy nawet cięcia się.
Pojęcie "uzależnienie" nie powinno kojarzyć się tylko z herą, morfiną, amfą, kokainą i alkoholem.


Pomimo publicznej oceny "Ćpun powinien się zaćpać i tyle w temacie"

Ja tak nie twierdzę i nigdy nawet nie pomyślałabym żeby tak powiedzieć.
Według mnie trzeba pomagać ludziom uzależnionym. Oni tak samo zasługują na pomoc jak inni ludzie.

Mam zamiar kupić książkę Requiem dla snu, bo jestem ciekawa co tam jest czego nie ma w filmie.

  • awatar Dreamer in Dreamland: @Chrysalis ♕: Dziękuję za ten komentarz i z chęcią przeczytam książkę i obejrzę film :)
  • awatar Chrysalis ♕: Też uwielbiam ten film. Myślę, że warto również wspomnieć o ścieżce dźwiękowej, która jest genialna. :> Ja najbardziej współczułam tej mamie głównego bohatera... Wiele jest filmów, nie tylko o narkotykach, które właśnie nauczyciele powinni nam puszczać w szkołach na lekcjach wychowawczych zamiast tej ich gadki na którą - nie oszukujmy się - wszyscy uczniowie tylko machają ręką. No ale jest jak jest... I zgadzam się, że uzależnienie często błędnie jest kojarzone tylko z narkotykami, papierosami czy alkoholem, bo tak naprawdę można uzależnić się od wszystkiego, lecz z drugiej strony denerwuję mnie też wmawianie sobie nałogu na siłę np. "jem codziennie batona, bo mam ochotę, jestem uzależniona od cukru". No litości. A czytałaś "My, dzieci z dworca zoo"? Według mnie najlepsza książka o tej tematyce. A z filmów jak jeszcze nie widziałaś to polecam: "Trainspotting" (za rok wyjdzie druga część po ponad 20 latach) i "Przetrwać w Nowym Jorku".
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Moje akwarium ma około miesiąca.

Pierwsze, co to kipiałam gotowy zestaw akwariowy za 200 zł.

Przez pierwsze dwa tygodnie nie było roślin. Zrobiłam mały eksperyment i zamówiłam rośliny przez internet. Z początku trochę się rozczarowałam nimi, bo akwarium wyglądało jak po strzyżeniu :/
Dzięki specjalnym nawozom do roślin zapożyczonych od taty i domowemu sposobowi na CO2 rośliny zaczęły rosnąć szybciej i wypełniły pół akwarium :) Ostatnio tylko dokupiłam tą po lewej stronie.

Wody póki co nie podmieniałam (1/3 lub 1/2 objętości całego akwa).

Akwarium jest maleńkie, ale daje radę chodź myślałam, że 10 litrów to dużo za mało i nic z tego ie będzie.

Rybki dostają jeść raz dziennie tyle ile zjadłyby przez cały dzień żeby akwarium się nie zasyfiło ;p




W swoim życiu miałam 50 litrowe akwarium i 30 litrowe. Akwarystyka nie jest mi obca od 6 lat więc doświadczenie jest :)
  • awatar Dreamer in Dreamland: @Chrysalis ♕: Dość ciekawie :D
  • awatar Chrysalis ♕: Ah, też kiedyś miałam rybki. :P A po paru latach ich miejsce zajął Ptasznik, a akwarium zamieniło się w terrarium :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zdjęcie akwarium tydzień po założeniu i kolejne dwa tygodnie później :)



Akwarium jest małe (10l.) i mieszkają w nim tylko neonki (9). Czekam teraz na kasę ze szkoły żeby dokupić 8 krewetek :)

 

 
Ostatni tydzień był nie ukrywając okropny.

Szkoła się na mnie uwzięła ostatnim czasem. Jedyny dzień w tygodniu, który był amazing to dzień praktyk. Co prawda zrobiliśmy tyle, co nic, ale ważne, że coś tam było.


 

 
Jest mi przykro, że osoby z którymi żartowało się codziennie teraz nawet nie napiszą dwóch prostych słów.
Wiedzą w jakim stanie jestem i że jest gorzej niż było przy pierwszym gorszym załamaniu.
Nie mam oparcia w nikim. Brat z którym miałam dobre kontakty też zaczyna odchodzić tak jak oni. Już nie jest okej.
Znów chce mi się płakać.

Ten blog miał was motywować do spełniania marzeń, a ja was zawiodłam :( Zamiast motywacji postuję depresyjne ścierwo.

Głównie jeszcze żyję przez marzenia. Chęć do spełnienia ich się nie zmieniła. Gdybym nie miała tych kilu marzeń w sumie skończyłabym ze sobą już dawno.
Chodzenie do TPS i świadomość, że codziennie spełniam krok po kroku największe marzenie mnie motywuje do nauki i regularnego chodzenia do szkoły. Pierwszy raz mogę powiedzieć, że uwielbiam swoją szkołę. Wszyscy z mojej klasy mają to samo marzenie i nadzieje pokładane w tym kierunku. Dla takiej osoby jak ja ta szkoła to ratunek od głębszej depresji. Dzięki samochodom udaje mi się zapomnieć, że nikogo nie obchodzę. Przy naprawianiu samochodów czuję coś takiego jak szczęście i wolność od złych myśli.
Mam duże nadzieje w tej szkole, bo tylko od niej zależy cała reszta.
 

 
Od samego początku wakacji mam znowu depresję. Widzę jak jest ze mną coraz gorzej. Donikąd już nie chcę jeździć, jestem cały czas zmęczona, rozkojarzona, śpiąca... Ciągle jestem zła albo smutna... Coraz więcej moich nauczycieli zwraca mi uwagę, że źle wyglądam i pytają co jest nie tak. Uświadomili mi jak źle muszę wyglądać w oczach innych.
Poczucie samotności i smutku nie opuściło mnie od 5 miesięcy i jest gorzej i gorzej.
Miałam wcześniej duże problemy przez depresję m.in w gimnazjum 2/3 klasa miałam przez depresję i 0 chęci kilka zagrożeń z przedmiotów. Było kiepsko, ale przyjaciele mi nie pozwalali się poddać. Teraz nie mam już przyjaciół. Nie ma kto mnie trzymać w kupie.
Nie ma dnia w którym nie myślałabym o samobójstwie.
Najgorsze jest stracić chęć nawet dla swojej pasji, dzięki której jakoś się trzymam. Ale zastanawiam się nad sensem tego wszystkiego...

Nie zabiję się gównie dlatego, że nie chcę tego zrobić rodzicom. Kocham ich i nie chcę im zrobić takiej przykrości. Moi "przyjaciele" by to olali. Teraz mnie olewają, kiedy jakoś dycham, a po śmierci? Zapomnieli by o mnie jeszcze szybciej.

Mam dużą nadzieję, że zdążę spełnić swoje marzenia zanim poddam się na dobre.

  • awatar PoProstuMarzycielka: Stany depresyjne... przy depresji nawet telefonu do reki byś nie wzięła.. Że stanów depresyjnych są się wyjść trzeba tylko znaleźć wewnętrzna siłę by pokazać tym wszystkim szarym i fałszywym ludziom ze nie jest się takim jak oni...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ten rok zleciał mi wyjątkowo szybko. Dopiero co był 1 stycznia, a tu już listopad. Dopiero co zaczynało się drugie półrocze pierwszej klasy, a tu już prawie koniec pierwszego semestru drugiej klasy.
Za wcześnie jeszcze jest na podsumowanie roku, ale ten rok był dla mnie jednym z najgorszych roków w moim dotychczasowym życiu.
Za osiem miesięcy i 15 dni moja osiemnastka. Teraz widzę jak życie przybrało tempa. Liczy się teraz każdy dzień. Szczerze? Dobija mnie to i to bardzo.
Pamiętam jeszcze bardzo dobrze rozpoczęcie roku pierwszej klasy podstawówki, a tu jeszcze 2,5 roku technikum do końca edukacji. Wszystko zleciało tak zastraszająco szybko... .

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś od 15:00 do północy robię maraton z horrorami.

Na mojej liście są:

Komórka 2016

Świt Żywych trupów 2004

Horda 2009

Cujo 1983


Nie wiem czy zdążę obejrzeć więcej filmów, ale zamierzam doczytać rozdział lub dwa z Bastionu S. Kinga :)


 

 
No, to teraz byle do gwiazdki xD


 

 
Marzę żeby w przyszłości wyjechać do Holandii. Podobają mi się tamte strony, kultura i w ogóle. No i też mogę liczyć na lepszą pracę niż tutaj. Osobę z tytułem technika i znającą języki zatrudnią chętniej.
Angielski znam bardzo dobrze i już się w ogóle go nie uczę. Nie ucząc się ani trochę dostaje ze sprawdzianów 5, 6 i 4 więc... ;p
Zaczęłam krok po kroku, powolutku uczyć się niderlandzkiego. Nie jest tak krytycznie, bo jest taką mieszanką angielskiego i niemieckiego. Póki co rozwalają mnie niektóre słówka i nie miałam pojęcia że citroen to cytryna xD

 

 
Opuszczam lekcje religii od miesiąca. W piątek zaniosę deklarację, że rezygnuję całkowicie.

Dlaczego? Jakieś antychrysty, czy co?

Nie. ŻADNE antychrysty. Doszłam do życiowego wniosku, że szkoła przegięła pałę z ingerowaniem w czyjąś wiarę, czyli w życie prywatne.
Od pierwszej technikum oddzieliłam szkołę od życia prywatnego głęboką i w *uj długą przepaścią.

Co to szkołę boli, czy umiem modlitwy, czy nie? To moja osobista sprawa, a nie ich.
Uważam religię jako przedmiot całkowicie bezsensu, składu i ładu. Takie dwie godziny tygodniowo moglibyśmy poświęcić na przedmioty zawodowe, które no kurde są ważniejsze. Zwłaszcza w technikum, gdzie w przyszłym roku mamy pierwszy zawodowy egzamin.

Okej, wiara też jest ważna, ale nauczmy się oddzielać od siebie wątki. Wiara nie załatwi ci pracy typu mechanik....

Wracając, wiara to indywidualna sprawa każdego z nas i nie powinna podlegać ocenie. To nie powinien być przedmiot szkolny moim zdaniem.

A wy jakie macie zdanie na ten temat?